czwartek, 27 września 2012

AK Interactive and Schwarzsonne!


Witam pięknie w ten jakże sympatyczny wieczór. Późny wieczór. Noc nawet. Cóż, o takich to godzinach mam dopiero szansę porządnie wziąć się za hobby i coś niecoś pomalować! Tym razem podarowałem sobie drobny odpoczynek od modeli Games Workshop a wziąłem się za zaczątek mojej brygady pancernej Czarnego Słońca, stacjonującej w Afryce północnej siły Niemców w systemie Dust Warfare. Jako że chciałem również przećwiczyć o wprawić się w używaniu produktów AK Interactive, potrzebowałem model ‘historyczny’ – Heinrich Light Walker co prawda z historią nie ma wspólnego, ale że to nadal druga wojna światowa, to mogę narzucić rygor w kamuflażu i w ten oto sposób mamy klasyczne, germańskie kamo pustyni!

A warm greetings in this lovely evening. Late evening. Night, even. Well, only in such hours I finally grasp a chance to really sit down and put some effort into hobby, painting stuff! For this sessions however I gave myself a break from the Games Workshop miniatures and began working on the very first models for my panzer team of the Black Sun, an axis force that station in north Africa in the universe of Dust Warfare. As I also wanted to practice and get used to AK Interactive weathering products I needed a ‘historical’ model – Heirich Light Walker, in fact, have little do to with history, but alternative or not it is still Second World War so I can put a more strict rigor on the camouflage – and so I decided to make it an Afrikakorps division with classic German desert camo!

Oczywiście nadal mamy do czynienia ze wczesnym etapem malowania, ale ja taki niecierpliwy jestem, że lubię sobie czasem dopieścić kawałek, by zadowolić moje estetyczne wymogi. Tym razem wziąłem nogę mojej machiny wojennej jako ofiarę moich malarskich eksperymentów starając się sprawdzić do jakiego efektu będę dążyć i w jakim stopniu jestem w stanie opanować łosze AK, pigmenty i całe to stado dodatków. Ogólnie jestem umiarkowanie zadowolony z efektu – sam przyznam, że cudów nie ma, ale detal przynajmniej jest ostry, krawędzing cieniutki a blend, dzięki boskiej mocy białego spiritisu, całkiem gładziutki – nad rdzą jeszcze muszę popracować, ale krawędziowanie metalowych elementów ołówkowym grafitem to strzał w dziesiątkę; na zdjęciu światło ostro się od tego odbija, ale efekt na żywo jest naprawdę apetyczny.

Of course this is still an early step of the entire painting process but I am quite impatient and prefer to find a spot to really put some effort in, to feed my aesthetic demands. For this time I picked my war machine leg as a victim for my painting experiments doing my best to check and see for what final effect I would try to achieve and to what degree I would be able to control AK Interactive washes, pigments and all that additional stuff. All in all I am mildly content from the outcome – I admit, it is hardly amazing, but at the very least details are sharp, highlights are thin and thanks to the glorious white spirit the blending between two washes is smooth like never before. I still have to work on the rust on the metal parts but I have to say that using the pencil lead to highlight the metal parts edges is a fantastic solution; on a photo light pretty much bounce of the surface but the effect of it in life is really neat.

5 komentarzy:

  1. Wygląda bardzo dobrze, świetnie cieniowanie wyszło zwłaszcza, to efekt filtru pewnie?
    Jedna rzecz z gatunku czepialstwa:) Skad taka rdza?:) To element ruchomy, wiec samej rdzy na tym malo powinno byc. Ale jesli juz, bo przeciez maszynka mogla sobie gdzies dluzej postac, to rdza powinna byc na tych samych powierzchniach silownikow - albo gornych albo dolnych, a nie jak obecnie - na jednym u dolu, na drugim, praktycznie obok, juz tylko na gorze. Czepiam sie ale cos dzis jestem w czepliwym nastroju:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję pięknie, dziękuję. Tak, Filtr znacznie poprawia wygładzenie kolorów, ale gładziutki blending uzyskałem dzięki potędze spiritusy, terpentyny i faktu, że farby/łosze emalione czy olejne super da się za pomocą tego cuchnącego syfu prowadzić. Chlapnąłem Kursk Earth na jednym końcu, Afrika Dust na drugim i szerokim, płaskim pędzlem z odrobiną spiritusy wygładziłem przejście z jednego w drugie.

      Co do rdzy, no nie ma co ukrywać - nie planowałem w ogóle jej rozstawienia na elementach metalowych i robiłem ją w sposób całkowicie losowy i erratyczny, chcąc po prostu zdefiniować metodę malowania elementów metalowych na modelu ;) Fortunnie nie ma /niczego/, co by spiritus nie usunął (*jeszcze nie popsikałem lakierem na szczęście*), więc wszystko można jeszcze poprawić.

      Usuń
  2. Efekt przejścia rzeczywiście świetny... Tylko pojawia się tutaj jedno pytanie, z czasów kiedy malowałem emaliami modelarskimi normalne modele plastikowe, czyli gdzieś sprzed dekad dwóch i pół, pamiętam, że strasznie długo trzeba było czekać na całkowite wyschnięcie... Ile trwa ten proces w przypadku tych specyfików których użyłeś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Około godziny, ale oszukiwałem! Ogólnie masa modelarzy korzystających normalnie z farb olejnych i emalii zawsze doradza trzymać wierną suszarkę u swego boku, i kiedy warstewka odrobinę przyschnie posuszyć ją solidnie by przyspieszyć proces - metoda jest skuteczna. Tak naprawdę czas wysychania nie jest problematyczny, ani nawet subtelny aromat (*teraz nie ma problemu z kupieniem bezwonnej terpentyny*) - problemem jest pamiętanie odpowiednik kroków; już kilka razy ten błąd popełniłem, a mianowicie sądziłem, że jak warstwa wyschła w pełni, to mogę spkojnie nałożyć nową i użyć białego spiritusy / terpentyny by znowu sobie blendę zrobić, a tu kupa - wyschnięta czy nie, spiritus wszystko zmyje; pomiędzy poszczególnymi etapami mgiełka lakieru jest konieczna, by nałożyć nową warstwę, jeżeli chcemy na niej używać rozcieńczalników.

      Usuń
  3. O, czyli moze jednak warto przeprosic sie z takimi specyfikami.. nie zapominajac, rzecz jasna, o utrwalaczu:)

    OdpowiedzUsuń